Maxey
Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 121
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 14:47, 27 Wrz 2007 Temat postu: LKS Krzyżanowice - Płomień Połomia 3:1 (29.09.2007) |
|
|
LKS Krzyżanowice - Płomień Połomia 3:1 (2:1)
Oślizlok 12 - 0:1.
Dudacy 28 - 1:1.
Haidemacha 38 - 2:1.
Błaszczok 90+2 - 3:1.
Czerwona kartka: Oślizlok 85 (druga żółta)
Nowakowski
Cichy
Kubów
B. Antończyk
Piechaczek
R. Nowak (69 D. Wita)
Wroński
Galikowski
Niemczyk (46 M. Penkała)
Oślizlok
Ł. Herok (78 Kindalski)
Wynik nie do końca obrazuje to, co mogliśmy zobaczyć na boisku. Jedna pierwszych akcji meczu, a raczej jej wykończenie, zaskoczyło chyba większość kibiców na trybunach. Ładne rozegranie prawą stroną, dokładne dośrodkowanie Cichego do Oślizloka, który z pierwszej piłki uderzył na bramkę. Efekt? Futbolówka trafia w poprzeczkę, odbija się od murawy i wpada w ręce bramkarza, który zdążył się odwrócić. Nie tylko głównemu arbitrowi trudno było osądzić, czy był gol czy nie, kibice mieli ten sam problem. Jednak liniowy był na posterunku i orzekł, że piłka odbiła się od boiska za linią bramkową. Co było dla mnie zaskakujące, gospodarze nie ruszyli do szaleńczego ataku. Przeciwnie, sytuacje nadal miał Płomień. Kolejne dośrodkowanie z prawej strony, tym razem Niemczyka, strzałem nożycami w powietrzu próbował zachwycić Oślizlok, ale nie trafił czysto w piłkę. Warto odnotować dobrą postawę linii pomocy - Galikowski często skutecznie odbierał piłkę gospodarzom już na środku boiska, uderzał mocno z dystansu, lecz bez szczęścia. Wroński i Rafał Nowak nie odpuszczali żadnej piłki, nienajgorzej również radził sobie Niemczyk. Ataki gospodarzy wydawały się nie tak efektowne, jak choćby w meczu z zeszłego sezonu. Wszystko układało się dobrze do 28 minuty. Błąd w przejęciu wysoko wybitej piłki na 16 metrze, który bezlitośnie wykorzystali goście - odegranie na prawą stronę do Lemiesza, ten bez zabawy podał do wchodzącego w pole karne Dudacego. Silny strzał w okienko z paru metrów był nie do obronienia dla Nowakowskiego. Nasi nie podłamali się, kilka minut później mogła paść druga bramka. Świetne prostopadłe zagranie z prawej strony, szczęścia próbował Łukasz Herok, ale mając tuż obok obrońcę przedłużył tylko lot piłki i przewrócił się ze wspomnianym defensorem. Nabiegał tam też Nowak, który z impetem posłał głową piłkę w kierunku przeciwległego słupka. Odbiła się ona od rąk rozpaczliwie interweniującego bramkarza i o centymetry minęła leżącego Heroka. Pierwszy jednak dopadł do niej wracający za akcją obrońca. W odpowiedzi na naszą bramkę uderzał Lemiesz, ale zbyt podkręcił piłkę, która mimo że zmierzała do siatki przy samym słupku, zmieniła tor lotu i wyszła poza boisko. Mecz był otwarty, żadna z drużyn nie nastawiała się na obronę. Druga bramka dla gospodarzy padła w zasadzie z braku zdecydowania naszej obrony. W narożniku pola karnego znalazł się z piłką wprowadzony parę minut wcześniej Haidemacha. Nie bardzo wiedział, komu ją odegrać, z miejsca strzelił płasko na bramkę... tuż przy słupku i obok bezradnego Nowakowskiego. Kilka chwil później w jednej akcji gospodarze zaliczyli spojenie i słupek, zaś trzecie uderzenie poszybowało za bramkę. Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy.
Po zmianie stron mecz nie stracił na widowiskowości. Pierwszą okazję na zapisanie się w protokole meczowym miał wprowadzony za Niemczyka Marcin Penkała. Dopadł w 16-tce do odbitej od bramkarza piłki i uderzył na bramkę, jednak po raz kolejny w tym sezonie, coś mu przeszkodziło. Tym razem wracający obrońca, który w ostatniej chwili znalazł się na linii bramkowej. Widać było lepsze przygotowanie fizyczne do gry naszych zawodników, co nie było dotąd regułą. Cały mecz wszyscy aktywnie pracowali. W drugiej połowie kilkunastokrotnie poniewierany przez przeciwników był Herok. Kilka razy miał okazję polatać po niezbyt czystych wejściach obrońców, które wyłapywał sędzia. Bramka wisiała w powietrzu, i to z obu stron boiska. W jednej z akcji Penkała próbując przeskoczyć na leżącym pomocnikiem Krzyżanowic, przypadkowo kopnął go w głowę. Zawodnik gospodarzy z powodu dość intesywnego krwawienia musiał zostać zmieniony, ale po opatrzeniu o własnych siłach skierował się do szatni. Co ciekawe, im bliżej było końca, tym więcej do powiedzenia na połowie rywala miał Płomień. Mogło się to źle skończyć, nieudana główka Bartka Antończyka doprowadziła do szybkiej kontry 2 na 1, ale napastnik Krzyżanowic mając przed sobą tylko Nowakowskiego nie zdołał opanować piłki na 16 metrze. W 85 minucie miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Oślizlok faulował przeciwnika na 25 metrze. Nie był to faul na kartkę, jednak sędzia sięgnął po "żółtko". W efekcie graliśmy w dziesiątkę, bo była to druga kartka naszego zawodnika w tym meczu (pierwszą dostał w pierwszej połowie za wejście nakładką). Po meczu dowiedziałem się, iż kartka z drugiej połowy była karą za pyskówkę. Nasi zawodnicy stojący wtedy w pobliżu sędziego, a także sam Oślizlok, kategorycznie temu zaprzeczyli. To zniweczyło nasze szanse na korzystny rezultat - kilka minut wcześniej zmieniony został Herok, a z czerwoną kartką boisko opuścił drugi z napastników. Mimo to nasi wyszli do przodu licząc na szczęśliwe zdobycie bramki na remis, jednak gospodarze wykorzystali to, konstruując w ostatniej minucie meczu skuteczną kontrę. Wynik 3:1, który wstydu Połomi nie przynosi.
Obawiałem się przed tym meczem o wynik, mając w pamięci spotkanie z Nędzą. Krzyżanowice zazwyczaj grały bardzo ofensywnie, stąd zasadność tych obaw. Tymczasem autentycznie byłem zadowolony z prezentowanego przez naszych stylu gry. Dobrze grała linia pomocy i ataku, było więcej niż zazwyczaj sytuacji podbramkowych. Kondycyjnie też wygląda to lepiej, z tego należy się cieszyć. Nie słodząc jednak zbytnio (choć obrońcy też zagrali dobrze), trzeba powiedzieć, że są momenty, gdy głupio tracimy piłkę, jakby na sekundę zabrakło koncentracji, a przeciwnik to wykorzystuje. Czas teraz na pokazanie ładnej gry w meczu u siebie - panowie, walczymy nadal !
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Maxey dnia Nie 22:10, 30 Wrz 2007, w całości zmieniany 1 raz
|
|